Bad Request: This endpoint has been retired

Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze?

Julek od małego uwielbiał hulajnogę, za to nigdy nie ciągnęło go do rowerów. Miał rowerek biegowy, ale nie chciał na nim jeździć, a my wcale nie zmierzaliśmy go do niego zmuszać. Do roweru biegowego się nie przekonał, ale niewielki trójkołowiec wzbudził jego zainteresowanie. Przez dwa sezony Julcio jeździł na takim małym rowerku i pewnie gdyby z niego nie wyrósł, jeździłby do tej pory. Na większy rower już nie chciał usiąść i za każdym razem, kiedy zachęcaliśmy go do spróbowania, rezygnował mówiąc: „hulajnoga jest lepsza”. Nie ukrywam, że nie dawało mi to spokoju i cały czas zastanawiałam się, jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze.

W tym roku postanowiliśmy podjąć kolejną próbę. Nie ukrywam, że już na samo hasło „rower”, Julek wyraźnie pokazywał swoje niezadowolenie. Wiedzieliśmy, że musimy go jakoś zachęcić, dlatego na samym początku zaproponowaliśmy, żeby sam sobie wybrał rower, który mu się spodoba. Na stronie sklepu Urwisolandia pokazaliśmy mu rowerki z kołami 20 calowymi, a reszta należała już do niego. Wiem, że kierował się  przede wszystkim wyglądem, dlatego wybrał rower w swoim ulubionym kolorze – niebieski BMX polskiej marki Mexller i to już było całkiem fajną zachętą. My też stawialiśmy na ten model z kilku powodów: ma regulowaną wysokość kierownicy i można też regulować jej kąt pochylenia, ma regulowane siodełko, pełną osłonę łańcucha i bezpieczne hamulce (przedni szczękowy, a tylny torpedo). Dodatkowym atutem są kółka boczne, które bywają pomocne podczas nauki jazdy i przedni koszyk, do którego dziecko może włożyć butelkę z wodą, ulubione pluszaka czy dodatkowe ubranie.
Pinit

Po pierwsze – trzeba mieć rower!

Rowerek z 20 calowymi kołami jest tak naprawdę pierwszym prawdziwym rowerem Julcia. Wiem, że wiele dzieci zaczyna swoją przygodę z rowerami od tych o mniejszych kołach, my jednak pominęliśmy te 12, 14, 16 i 18 calowe. Zaczęliśmy od 20 i teraz wcale nie uważam, że to za późno, choć miałam wiele obaw. Wiem, że na wszystko przychodzi odpowiedni czas.

Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze?

Julek nie chciał jeździć na rowerze tylko dlatego, że się bał.  Bał się, że nie utrzyma równowagi, że się przewróci i poobija. Podczas każdej próby był tak ostrożny i tak bardzo skupiał się na tym, co ma zrobić, że nauka nie wychodziła. Szybko się zniechęcał i bardzo szybko poddawał. Tłumaczyliśmy mu, że to jest naturalne, że każdy z nas tak się uczył. Opowiadaliśmy mu, jak uczył się chodzić i jak uczył się jeździć na swojej ulubionej hulajnodze i to też działało.
Pierwsza próba z nowym rowerkiem nie była łatwa i musieliśmy zrobić kilka dni przerwy. Do niczego nie zmuszaliśmy Julcia, ale zachęcaliśmy go, żeby choć po trochu próbował. Myślę, że takim przełomem był dzień, kiedy po raz pierwszy udało mu się dłużej utrzymać równowagę po zjeździe z górki i bardzo umiejętnie zahamować w odpowiednim czasie. To wtedy zrozumiał, jak to wszystko działa. Myślę, że po tym wydarzeniu nie potrzebowałby wiele czasu, żeby zacząć jeździć, ale musieliśmy zrobić kolejną przerwę. Najpierw wyjazd w Karkonosze, później kolejny tygodniowy nad morze, a  w między czasie dopadła nas jakaś paskudna infekcja. Pogoda w maju też nie sprzyjała wyjściu na rower i do nauki wróciliśmy dopiero w czerwcu.

Nie wiem czy to jego pozytywne nastawienie, czy wyjątkowa chęć jazdy na rowerze tego dnia, czy po prostu czas, jaki mu daliśmy sprawiły, że podczas tej lekcji Julek po prostu wsiadł na rower i pojechał!
Na początku jeździł tylko przed siebie i uczył się delikatnie hamować. Po jakiś 15 minutach opanował skręty i jazdę wokół „ronda”. Wymijał nas radośnie wołając: „łapcie mnie!”, a ja nie mogłam uwierzyć, że to wszystko tak szybko się zadziało!
Julek ma jeszcze niewielkie problemy z ruszaniem, ale wiem, że bardzo szybko i to opanuje. Jeździ naprawdę dobrze. Nie ma problemu z utrzymaniem równowagi, ze skręcaniem czy zatrzymywaniem się. Co więcej, bardzo polubił rower!

Pinit
Po raz kolejny przekonałam się, że wszystko przychodzi w odpowiednim momencie.
Jeśli i wy zastanawiacie się jak zachęcić dziecko do jazdy na rowerze to recepta jest tylko jedna – dajcie mu czas.
Ja teraz widzę, że Julcio bardzo potrzebował tego czasu, żeby pokonać swoje obawy, swój strach przed upadkiem i żeby z przyjemnością wsiąść na rower. Nie zmuszaliśmy go niczego, a kiedy wykazywał szczególną niechęć do roweru, odpuszczaliśmy całkowicie naukę i robiliśmy długie, nawet kilkutygodniowe przerwy. Cały czas byliśmy blisko i cały czas staraliśmy się go wspierać i motywować. Osiągnęliśmy sukces i teraz przymierzamy się do zakupu roweru dla mnie, tak aby móc wreszcie wybrać się na rodzinną wycieczkę rowerową!
Kasia
signature

Subskrybuj, aby nie przegapić żadnego wpisu

Podaj swój adres email i bądź na bieżąco z nowościami na blogu :)

A ty co o tym myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Brak Komentarzy.

Poprzedni
„Cisza” – nowość Wydawnictwa Polarny Lis
Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze?