Pandemia. Trzeba szukać dobrych stron tej trudnej sytuacji!

 

Pandemia wywróciła nasz świat do góry nogami, a temat koronawirusa towarzyszy nam każdego dnia. Słyszymy o nim w telewizji, czytamy w internecie, rozmawiamy o nim i nie rzadko myślimy. Dzieci nie chodzą do szkoły i nasz system pracy również uległ znacznej zmianie. Ulice są puste, galerie pozamykane, a w mieście częściej można zobaczyć policję niż spacerujące z rodzicami dzieci. Zmieniło się wszystko, a nawet więcej…

Mogłabym tylko napisać, że wiele naszych planów legło w gruzach. Mogłabym napisać, że nie wyjechaliśmy do rodziny na święta, że musieliśmy zrezygnować z podróży do Gdańska, Zakopanego, w Bieszczady i na Podlasie, że brakuje nam towarzystwa, przyjaciół, bliskich. Mogłabym pisać, że ciężko jest nam bez spacerów, bez wyjazdów, bez szkoły i normalnej pracy. To wszystko jest prawdą. Nie jest nam łatwo i rozmawiamy o tym każdego dnia, ale obecna sytuacja otwiera mi oczy na znacznie więcej. Zaczynam zauważać jej dobre strony. Być może robię to po to, żeby nie zwariować, żeby poprawić sobie humor, żeby lepiej się poczuć,ale nie da się ukryć, że to działa!

Trzeba szukać dobrych stron tej trudnej sytuacji!

Mamy więcej czasu dla rodziny. Wiem, brzmi to banalnie, ale rzeczywiście tak jest. Zwolniliśmy tempo, które do tej pory napędzało każdy dzień i bardziej skupiliśmy się na bliskich i wspólnych relacjach. Spędzamy razem dużo więcej czasu niż dotychczas. Czytamy więcej książek, gramy w planszówki, bawimy się klockami i zabawkami. Wspólnie gotujemy, pieczemy, oglądamy bajki, rysujemy i rozmawiamy. Mamy dla siebie czas, którego wcześniej bardzo brakowało!

Bardziej dbamy o higienę. Nie uważam, że kiedyś  nie dbaliśmy o higienę, ale nie dbaliśmy o nią aż tak! Nie myliśmy rąk kilkanaście (albo więcej!) razy dziennie. Nie nosiłam w torebce żelu antybakteryjnego, nie trzymałam go też w samochodzie i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby zrobić swój własny domowy żel antybakteryjny! Teraz w domu mam własny preparat dezynfekujący, mam też płyny kupione w drogerii, a w domu mamy duży zapas mydła, które znika z umywalki w mgnieniu oka!  Co więcej, jeśli mamy potrzebę zakasłać czy kichnąć, robimy to bardziej świadomie. Kichamy w rękaw, dyskretnie, z dala od innych i co ważne, zawsze zasłaniając twarz. Kiedy źle się czujemy, zostajemy w domu, żeby nie zarazić innych. Staliśmy się nie tylko bardziej świadomi, ale też odpowiedzialni.

Bardziej dbamy o zdrowie. Nie tu mam na myśli nagminnego wykupywania witaminy C, ibuprofenu i paracetamolu, choć i tego nie brakuje w naszych domach, a przez jakiś czas brakowało w aptekach. Ja sama całkiem dobrze wyposażyłam naszą domową apteczkę, bo był moment, że i mnie dopadła panika. Ale poza tym, że zażywamy witaminy i uzupełniamy apteczki, to też świadomiej dbamy o zdrowie. Zwracamy większą uwagę na to, co jemy. staramy się dostarczyć organizmowi więcej witamin i składników mineralnych, staramy się wzmacniać odporność i robimy wszystko, aby się nie przeziębić i być zdrowym.

Doceniamy rzeczy proste. Spacer z psem, zakupy, praca poza domem, rozmowa z sąsiadką….to czynności, na które nie każdy może sobie pozwolić i osoby, które muszą pozostać w domu dłużej, szczególnie je doceniają. My do sklepu wychodzimy bardzo rzadko. Tak naprawdę tylko wtedy, kiedy nasze „zapasy” się kończą. Ale wychodzimy na szybkie spacery z Inką i raz na jakiś czas wychodzimy do pracy (piszę „raz na jakiś czas, ponieważ również nasz system pracy uległ znacznej zmianie). Takie „wyrwanie się” daje nam odrobinę poczucia normalności…

Nauczyliśmy się planować zakupy i posiłki. Przygotowując w domu posiłki, wykorzystujemy to, co mamy w szafkach,w lodówce i zamrażalce. Gotujemy, pieczemy, smażymy. Czasami nasza kuchnia zamienia się w piekarnię, cukiernię, a nawet restaurację. Czasami gotujemy z „resztek” i praktycznie nic się nie marnuje, a nasza planeta z pewnością to docenia! Mniej wyrzucamy, więcej oszczędzamy, a na zakupy idziemy z wcześniej przygotowaną listą. Co więcej, na naszym parapecie wreszcie pojawił się maleńki ogródek warzywny, z którego już teraz ścinamy szczypiorek na kanapki i do jajecznicy!

Nasze potrzeby są inne niż dotychczas. Nie potrzebujemy nowych ubrań, butów, kosmetyków i zabawek. Nagle okazuje się, że najwygodniej jest nam w dresach i t-shircie, a nasza twarz jest szczęśliwsza bez podkładu, pudru i maskary! Dzieci świetnie się bawią grając w Monopoly, kółko i krzyżyk, statki czy układając klocki. Julek stworzył swoją własną planszówkę Minecraft, w którą gramy każdego dnia, a która być może za kilka lat zostanie wydana  i stanie się hitem!

Nadrabiamy zaległości „domowe”. Nareszcie wzięłam się za prasowanie, które zalegało na półce od dawna. Wymyłam okna, pomalowałam ramę do obrazu (czekała na to dobrych kilka miesięcy), przejrzałam szafę Julka i zrobiłam porządek z ubraniami, z których już wyrósł. Zaraz po jego szafie, zabrałam się za porządki w swojej garderobie i jak się okazało, nareszcie mam w co się ubrać (nie robiąc przy tym zakupów)!  Julek przejrzał swoje zabawki, gazetki i książki. Niektóre rzeczy trafiły na sprzedaż, a część spakowaliśmy do pudła, żeby później oddać do przedszkola.

Pandemia koronawirusa to dla nas coś nowego. Coś czego wcześniej nawet nie potrafiliśmy sobie wyobrazić i nawet odnajdując pozytywne strony całej tej sytuacji, chcemy, żeby to wszystko, jak najszybciej się skończyło! Chcemy żyć w bezpiecznym świecie, bez strachu o zdrowie i życie najbliższych. Mamy jednak maleńką nadzieję, że kiedy już wrócimy to „normalnego” życia, niektóre z naszych obecnych zachowań nie znikną wraz z wirusem, a zostaną w nas po to, aby żyć pełniej, świadomiej, oszczędniej, zdrowiej i bezpieczniej.

A teraz nie pozostaje nam nic innego, jak szukać dobrych stron tej trudnej sytuacji! 🙂

 

 

 

Kasia
signature

Subskrybuj, aby nie przegapić żadnego wpisu

Podaj swój adres email i bądź na bieżąco z nowościami na blogu :)

A ty co o tym myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 Komentarzy
  • Szczęśliwa Siódemka
    Kwiecień 15, 2020

    Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Niemniej, przy trzylatku i roczniaku, i pracującym mężu, czuję się chwilami dość wykończona…

  • Agnieszka
    Maj 11, 2020

    Ja też staram się dostrzegać pozytywy, cieszyć chwilą, żeby ten niecodzienny czas przetrwać.

Poprzedni
Domowy ogródek warzywny, czyli 7 roślin, które wyhodujesz na parapecie
Pandemia. Trzeba szukać dobrych stron tej trudnej sytuacji!