Zdarzają się takie weekendy, które zostają z nami na długo – nie dlatego, że były głośne, intensywne czy spektakularne, ale dlatego, że pozwoliły nam zatrzymać się w czasie, oderwać od codziennego biegu, ekranów, planów i spraw do załatwienia. Taki właśnie był nasz weekend spędzony na Podlasiu i wizyta w miejscu, jakim jest Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej.

Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej – miejsce, które pozwala cofnąć się w czasie
Z centrum Białegostoku do Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej jedzie się około 20 minut. Wystarczy skręcić z ruchliwej trasy i już po chwili wjeżdża się w zupełnie inny świat – pełen zieleni, drewnianych budynków, przestrzeni i ciszy. To miejsce to nie tylko muzeum, to ogromna przestrzeń (ponad 30 hektarów), gdzie zgromadzono zabytki budownictwa drewnianego z całego Podlasia.
Spacerując po muzeum, mijamy stare chałupy, stodoły, wiatraki, kuźnię, szkołę i drewniany kościółek. Każdy z tych budynków został tu przeniesiony z innej części województwa – uratowany od zapomnienia i udostępniony do zwiedzania. To trochę jak podróż w czasie – ale taka, w której możemy wszystkiego dotknąć, zajrzeć do środka, poczuć zapach drewna i atmosferę sprzed lat.


Rodzinne odkrywanie codzienności sprzed lat
Kiedy tylko weszliśmy na teren skansenu, od razu poczuliśmy atmosferę prawdziwej wsi sprzed kilkudziesięciu, a nawet kilkuset lat. To miejsce tętni historią, a każdy z budynków jest jak żywa kapsuła czasu. Spacerując po terenie, zatrzymaliśmy się przy drewnianej chacie krytej strzechą – typowym przykładzie dawnej zabudowy wiejskiej. Wnętrze było urządzone z ogromną dbałością o szczegóły: ręcznie tkane chodniki, gliniane garnki, skrzynie malowane w ludowe wzory. Wydawało się, że gospodarze wyszli tylko na chwilę do pola. Dzięki takiemu wystrojowi mogliśmy niemal namacalnie poczuć, jak żyło się kiedyś – bez prądu, internetu i zgiełku współczesności.






Zaraz obok odkryliśmy dawną stodołę, a w niej imponującą kolekcję narzędzi rolniczych i sprzętów gospodarskich – mogliśmy sobie wyobrazić, ile pracy wymagało kiedyś prowadzenie gospodarstwa. Co ciekawe, wiele z tych przedmiotów było wykonanych ręcznie – z drewna, żelaza czy lnu. Zatrzymaliśmy się na dłużej przy żarnach, na których jeszcze kilkadziesiąt lat temu mielono zboże. W środku stodoły panował chłód i zapach starego drewna, który idealnie dopełniał tej podróży w czasie.



Dotarliśmy też do dawnej szkoły wiejskiej – Szkoły z Kalinowa-Solek. Na ścianach wisiały stare mapy i portrety historycznych postaci, a na biurkach leżały atramentowe kałamarze i pióra ze stalówką. Pamiętacie takie? Ja tylko ze szkoły, kiedy poznawaliśmy przybory z dawnych lat.


Zwiedzając wiejskie chaty, zaglądając do izby, gdzie spała cała rodzina i oglądając starannie zachowane detale codziennego życia, zaczęliśmy lepiej rozumieć, jak wyglądała codzienność ludzi sprzed lat. Tu nie było miejsca na pośpiech – każdy dzień miał swój rytm wyznaczany przez pracę, pogodę i pory roku. Gotowanie na kuchni opalanej drewnem, ręczne pranie, wspólne wieczory przy świetle lampy naftowej – to wszystko brzmiało kiedyś dla nas jak odległa historia, ale dzięki temu miejscu staje się niemal namacalne.


Przyroda i przestrzeń w Muzeum Kultury Ludowej w Wasilkowie
Wielkim atutem muzeum jest jego lokalizacja – wśród lasów, z dala od miejskiego zgiełku. Można tu nie tylko zwiedzać, ale też spacerować, odpoczywać, urządzić piknik. Są ławki, stoły, miejsce na odpoczynek. Nie ma nachalnej komercji, a my bardzo lubimy takie spokojne miejsca, gdzie czas płynie wolniej. Warto też zajrzeć na pobliskie ścieżki edukacyjne – są dostosowane do dzieci i prowadzą przez piękne zakątki podlaskiej przyrody. Przyroda, tradycja i spokój – wszystko w jednym miejscu.




W Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej przez cały rok odbywają się wydarzenia tematyczne: targi sztuki ludowej, wernisaże, wystawy, jarmarki, pokazy rzemiosła, ale też gry terenowe, warsztaty rękodzielnicze, . Każda pora roku ma tu swój klimat – wiosna z warsztatami pisanek i pocztówek wielkanocnych jak np. „Kraszanki, pisanki w skansenie”, lato z festynami i sianokosami, np. „Piknik pod gruszą”, „Żniwa w skansenie” czy „Lato na wsi”, jesień z wykopkami i dożynkami, np. „Powitanie jesieni z tradycją i smakiem”, „Babie lato w skansenie”, zima z kolędnikami i wypiekami z glinianego pieca, np. „Gwiazdka w skansenie”, „Ferie na ludowo”.
Planując kolejną wizytę, na pewno sprawdzimy kalendarz wydarzeń – i Wam też to polecamy. Dzięki temu można nie tylko zobaczyć, ale i doświadczyć kultury ludowej – przez smaki, zapachy i warsztaty, które pozwalają bliżej poznać pracę i życie w dawnej wsi podlaskiej.
Zachęcam Was do odwiedzenia również tego wpisu:

